COMBER Z KRÓLIKA W BIAŁYM WINIE, MIGDAŁACH I W ŚMIETANIE
lipiec 18, 2008
W ramach dokarmiania matek w ciąży dostałam od teściów królika. Wiadomo, królik jest super zdrowy, super smaczny i w ogóle ma same zalety. Więc taki prezent trzeba odpowiednio potraktować.I potraktowałam go przepisem Macieja Kuronia na królika duszonego w białym winie z sosem i migdałami. Wyszedł świetny! I Oczywiście niezbyt skomplikowany, więc każdy może sobie zrobić takiego królika jak ma ochotę. Bardzo wykwintne, eleganckie danie, proste w wykonaniu i super smaczne. Polecam!
Robiłam według tego przepisu, ale proporcje jak zwykle “na oko”, a przepis podaję oryginalny ze strony Macieja Kuronia na “zająca lub królika z migdałami”.

***przepis***
1 sprawiony zając lub królik- tu comber z królika
1 cebula
750 ml wywaru drobiowego (może być z kostki)
200 ml śmietany
200 g płatków migdałowych
1 łyżeczka suszonego rozmarynu
1 cytryna
2 łyżki mąki
2 łyżki oleju
sól, pieprz
Bejca:
250 ml białego wytrawnego wina
2 ząbki czosnku
3 łyżeczki oleju lub oliwy
pół łyżeczki majeranku
***
Sprawionego zająca dzielimy na 8 części. Ja pokroiłam na kawałki comber, oddzieliłam kości i wykroiłam tłuszcz. Z wina, posiekanego czosnku, oleju i majeranku przygotowujemy bejcę, do której wkładamy mięso na 2 godziny (dorzuciłam tez trochę przypraw prowansalskich). Po wyjęciu porcji zająca zachowujemy marynatę. Mięso oprószamy solą i pieprzem. W głębokim rondlu rozgrzewamy olej i podsmażamy na nim zająca, aż do zbrązowienia. Dodajemy rozmaryn i wywar połączony z marynatą. Na porcjach zająca układamy plasterki cytryny i cebuli. Przykrywamy i dusimy około 45 minut. Kiedy mięso będzie już miękkie, wyjmujemy je z rondla. Sos przecedzamy. Migdałowe płatki rumienimy na suchej patelni na brązowy kolor. Sos zagęszczamy mąką rozrobioną z wodą i zagotowujemy. Doprawiamy do smaku. Dodajemy śmietanę i migdały. Wkładamy mięso zająca. Chwilę wszystko podgrzewamy, nie dopuszczając do zagotowania. Podajemy z ziemniakami z wody.
Jak się zmienia proporcje, trzeba uważać z cytryną, zeby nie wyszedł za kwaśny sos. Ja dorzuciłam też do marynaty podczas duszenia 2 ziarenka jałowca, 1 listek laurowy, a z braku wywaru drobiowego miałam wywar mięsny, pieczeniowy (super smak :). Wino też było półwytrawne
jednak królik był świetny!


Smacznego!
TORTILLA ZIEMNIACZANA z KIEŁBASĄ
lipiec 17, 2008
To danie jest niewiarygodnie proste, i w życiu bym nie uwierzyła, ze jest takie dobre, gdybym nie spróbowała. Pierwszy raz jadłam je w wykonaniu mojej drogiej Marysi, i potem jeszcze parę razy i zawsze było świetne. Postanowiłam więc spróbować sama . Co prawda jak sądzę, tortilla ta nie znajduje się na czele listy dań dietetycznych itp, ale co tam
Robię to danie oczywiście “na oko”, w zależności od ilości osób i tego, jak bardzo są głodne, więc podam proporcje z ostatniej Kuchni, z tym, że ja zrobiłam wersję podstawową a na wierzch położyłam kiełbasę. jak zwykle możemy dodawać co nam się podoba do takiej tortilli- fasolkę, bób, kiełbasę itp.

***przepis***
175 ml. oliwy
750 obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków
1 cebula
5 ubitych jajek
sól, pieprz.
***
Oliwę rozgrzewamy na patelni, dodajemy pokrojone ziemniaki i pokrojoną w kostkę cebulę. Smażymy ok 20 minut, często mieszając, aż ziemniaki będą miękkie i złociste. Przekładamy ziemniaki i cebulę do miski, dodajemy ubite jajka, sól, pieprz. Wlewamy trochę świeżej oliwy na czystą patelnię i jak sie rozgrzeje, wlewamy mieszankę jajek i ziemniaków. Smażymy na małym ogniu ok 10 min. tak, żeby się całość lekko ścięła. Jak sie zetnie, odwracamy patelnię z przykrywką lub talerzem do góry nogami (jaki kto ma sposób na odwrócenie takiego omleta
zsuwamy tortillę i wkładamy z powrotem na patelnię, druga stroną. Przysmażany z drugiej strony i gotowe!.
Na zdjęciach tortilla, na której położyłam dodatkowo podsmażoną kiełbasę, i jak już pisałam, robię to na oko, bo w tym przepisie można sobie pozwolić na naprawdę dużą dowolność. Za każdym razem wychodzi bardzo dobra tortilla ziemniaczana


Smacznego!
BARDZO SZYBKIE TARTELETKI Z TRUSKAWKAMI (lub innymi owocami)
czerwiec 20, 2008
Zostało mi kilka tarteletek z pieczenia tarty cytrynowej, a miałam ochotę na jakieś ciasteczko. I tak wyszły mi błyskawiczne tarteletki truskawkowe. I okazało się, że są one bardzo zdrowe, bo z dodatkiem serka a nie kremu

***przepis***
tarta wg. przepisu Gordona Ramsaya
a przepis na klasyczna tartę jest TUTAJ
Posmaruj tarteletkę serkiem lub jogurtem, np truskawkowym. Pokrój truskawki w plasterki i układaj jak płatki kwiatów.

Smacznego!
CROSTATA Z PANNA COTTĄ I WIŚNIAMI
czerwiec 8, 2008
Ten przepis pochodzi z cytowanego już wcześniej przeze mnie bloga Kwestia Smaku.
Crostata to włoskie kruche ciasto, w zasadzie przypomina słodką tartę. Deser ten nareszcie pasuje do nazwy bloga, więc ochoczo zabrałam się do robienia mojej kochanej panna cotty
Oryginalnie w przepisie są czereśnie, ja kiedy robiłam to ciasto miałam tylko zamrożone wiśnie. Teraz, w sezonie powtórzę ten wypiek ze świeżymi owocami. Ciasto jest bardzo delikatne w smaku i ślicznie wygląda (ładniej niż na tych zdjęciach ![]()

***przepis***
ciasto:
125 g mąki
75 g masła
50 g cukru pudru
1 żółtko
krem panna cotta:
250 g śmietanki kremówki
100 g cukru
20 g żelatyny
laska wanilii
kilka kropli z cytryny
sól
1/2 kg wiśni lub czereśni
***
Mikserem mieszam mąkę, cukier puder, miękkie masło, szczyptę soli. Pod koniec dodaję żółtko i ręką szybko formuję kulę. Ciasto wkładam do lodówki na pół godziny. Rozwałkowuję ciasto na placek i wykładam nim posmarowaną masłem formę na tartę. Nakłuwam widelcem, przykrywam folią aluminiową, obciążam grochem albo fasolą i piekę w temperaturze 180 stopni przez 20 minut. Zdejmuję folię i piekę jeszcze przez 5 minut. Studzę.
Namaczam połowę podanej ilości żelatyny w niewielkiej ilości zimnej wody. Podgrzewam dobrze śmietankę, ale nie zagotowuję, z połową podanej ilości cukru i laską wanilii oraz kilkoma kroplami cytryny. Zostawiam do ostygnięcia i czekam aż trochę stężeje.
Wiśnie kroję na połówki, wyjmuję pestki, odstawiam trochę całych owoców z korzonkiem do dekoracji, z wiśni mrożonych oczywiście nie musiałam wyjmować pestek. Gotuję 5 minut połówki wiśni z drugą połową cukru i 50 ml wody oraz kilkoma kroplami soku z cytryny. Pod koniec dodaję resztę żelatyny, moczonej przez 10 min w zimnej wodzie. Ostudzam i czekam aż trochę stężeje.
Wykładam podtężały krem na ciasto, czekam aż całkiem stężeje, układam wiśnie i galaretkę.


Smacznego!
MUFFINKI IRISH COFFEE
maj 3, 2008
Wypróbowałam przepis z najnowszego numeru Kuchni, bo jestem wielką fanką wszelkich specjałów irish coffee. Muffinki są dość ciekawe, bo mało słodkie, za to mocno alkoholowe. Te na zdjęciach są dodatkowo specjalne, bo dodałam do nich whisky od słynnego polskiego oboisty Tytusa Wojnowicza! Więc mamy tym razem muffinki obojowe.

***przepis***
na 14 muffinów
400 g. mąki
100 g. cukru
1 łyżka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 jajko
250 ml. śmietanki kremówki
170 ml. likieru kawowego
170 ml. whisky
***
Mąkę łączymy z cukrem, proszkiem i solą. Jajko ubijamy, mieszamy ze śmietanką i alkoholami, wlewamy do suchych składników, mieszamy. Foremki wykładamy papilotkami, które prawie całkowicie wypełniamy masą.
Pieczemy 20 minut w 200C
Można polać masą czekoladową, szczególnie, że są mało słodkie, więc jak ktoś lubi słodsze wypieki, to będzie w sam raz.


Smacznego !
TARTELETKI NA CIEŚCIE FRANCUSKIM
kwiecień 24, 2008
Pomysł takich tarteletek przyszedł mi do głowy z… lenistwa…Kiedy już naprawdę nie chciało mi się gotować i wymyślać obiadu, postanowiłam zrobić coś z zapasów i wyczyścić trochę lodówkę. Więc znalazła sie rolka ciasta francuskiego i dodatki. Tak oto powstały te tarteletki, bardzo smaczne, bo z ulubionych dodatków
i jak najbardziej proste w przygotowaniu.

***przepis***
ciasto francuskie (ja skorzystałam z gotowego…)
dodatki,
czyli co kto ma w lodówce i lubi. moje dodatki to:
sos pomidorowy, lub pomidory
czarne oliwki
kapary
karczochy
ser brie
ser camembert
żółty ser tarty
anchois, ale to jest tylko dla odważnych, ja więcej nie dodam, nie bardzo mi smakowały te z anchois
***
Formy do pieczenia smaruję tłuszczem. Ciasto kroję na kwadraty pasujące do foremek do pieczenie tak, żeby dodatki nie wypadały. Wkładam na dno pomidorka lub trochę sosu pomidorowego i układam dodatki. Posypuję serem żółtym.
Piekę według oznaczenia na cieście francuskim i sprawdzam w międzyczasie czy nie z bardzo sie przypiekają albo czy są już dopieczone. Na moim cieście jest napisane: 15-18 min w 200-220C.
Podaję z sosem pomidorowym lub jogurtowo czosnkowym.
To w zasadzie wszystko. Gotowy przekąsko obiad! Myślę, że takie małe tarteletki nadają się na imprezki dla znajomych.
To tarteletki przed upieczeniem:


a tutaj już po upieczeniu:


Smacznego!
ŁOSOŚ PIECZONY W CIEŚCIE FRANCUSKIM
kwiecień 23, 2008
Łosoś w kolejnej odsłonie, tym razem pieczony w cieście francuskim. Polecam, bo danie bardzo proste oczywiście, i eleganckie. No i smaczne, jak to łosoś zresztą. Przepis pochodzi z bloga Kwestia Smaku.

***przepis***
Składniki dla 6 osób
6 filetów z łososia, bez skórki po ok 200 g każdy
sól i pieprz
450 g ciasta francuskiego
2 łyżki kaszy manny
15 g masła
sok z 1/2 cytryny
po 1 łyżce posiekanych oliwek, natki pietruszki i estragonu
glazura - 1 żółtko jaja zmieszane z 1 łyżką mleka
Ja użyła składników dla 2 osób, czyli ok 400 g. łososia i jedno niecałe pakowanie ciasta francuskiego, i tak zostało sporo na później.
***
Układam filety na papierze do pieczenia, posypuję solą i pieprzem, skrapiam sokiem z cytryny, wstawiam do lodówki.
Ciasto kroję na 2 części, jedną znacznie większą od drugiej. Mniejszą część formuję w prostokąt nieco większy niż filety.
Zimne ciasto układam na nawilżonej blasze do pieczenia i nakłuwam widelcem. Piekę w temperaturze 220℃ przez 10 minut, następnie posypuję kaszą manną, układam filety, obkładam masłem, posypuję oliwkami, natką i estragonem.
Pozostałym ciastem uformowanym w prostokąt przykrywam filety, zawijając brzegi pod spód. Smaruję ciasto składnikami do glazury i piekę 15 minut, następnie zmniejszam temperaturę do 160℃ i piekę kolejne 15 minut.
Przykrywam folią gdy zacznie się za bardzo rumienić.


Smacznego!
OBŁĘDNE CZEKOLADOWE NALEŚNIKI PIERRE`A HERME
kwiecień 11, 2008
Kolejny raz zaufałam Lisce i nie zawiodłam się…
Te naleśniki są po prostu obłędne, naprawdę, można oszaleć
Taka dawka samych pyszności może poprawić humor na cały dzień! My z Sową jedliśmy je na słodko, w różnych wersjach: z serkiem waniliowym, rodzynkami i konfiturą wiśniową, z syropem klonowym, z dżemem jeżynowym i malinowym, truskawkowo-poziomkowym… Razem z takimi dodatkami, te naleśniki są po prostu szokująco dobre!
Wykonanie jest dość czasochłonne, bo trzeba potrzymać ciasto dobę w lodówce, ale i ja za pierwszym razem nie wytrzymałam i czekałam tylko parę godzin. Dość trudno się przekłada na patelni te naleśniki, bo są bardzo delikatne, ale radzę spróbować, bo na pewno się Wam uda i warto!
Bardzo dobre są też odsmażane na maśle.
Ps. Właśnie zajrzałam na White Plate i okazało się, że dzisiaj Liska napisała artykuł o super cukierniku Pierre Herme, więc zapraszam do czytania u Niej

***przepis***
chyba na ok. 20 naleśników, muszę dokładnie policzyć.
95 g mąki
3,5 łyżki kakao
1,5 łyżki cukru
2 duże jajka
250 g mleka tłustego
3 łyżki piwa, o temp. pokojowej
30 g masła, roztopionego
Wszystko zmiksować, ale niezbyt długo - tylko tak, by składniki się połączyły.
Ciasto będzie rzadkie.
Należy odstawić je na 24 h
Smażyć ok. 20 sekund z każdej strony. (ale jak są grubsze to trzeba smażyć trochę dłużej )



Smacznego!
NIESAMOWITE CZEKOLADOWE MUFFINKI-BABECZKI BROWNIES
kwiecień 8, 2008
Te muffinki to mój absolutny sukces kulinarny, bo w zasadzie wszyscy (którzy lubią słodkie słodycze) są zachwyceni i niemiłosiernie mnie chwalą. Wydaje mi się to do tej pory nieco podejrzane, ale jednak muffinki znikają zaraz po pojawieniu się, i wszyscy są zadowoleni. Muffinki były hitem na świętach Wielanocnych, i od tej pory regularnie pojawiają się na stole Sowy. Sowa zjada je za jednym mlaśnięciem, więc zaczęłam trochę oszczędniej serwować ten wypiek. Muffinki są bardzo wdzięczne ze względu na czekoladowe serce, i tutaj jest również spore pole do popisu, bo można upychać co się chce. Ja próbowałam już z różnymi czekoladami, min. gorzką, mleczną, trójkącikiem Toblerone białym i mlecznym, z nadzieniem Irish Cream, konfiturą wiśniową i kawą. Ale i tak w zasadzie każde są dobre
Zapraszam zatem do spróbowania, bo wykonanie nie zajmie wam więcej jak 10 minut a efekty warto posmakować
Przepis na babeczki brownie pochodzi ze strony Rondelek.

***przepis***
na 12 muffinek
150 g. czekolady gorzkiej +6 kostek
80 g. masła
90 g. cukru
2 łyżki mąki
4 jajka
***
Piekarnik nagrzewamy do 240. Rozpuszczamy w kąpieli wodnej czekoladę razem z masłem. Ubijamy jajka i cukier, aż zrobią się białe. Dodajemy mąkę i rozpuszczoną czekoladę z masłem, mieszamy. Wypełniamy papilotki, albo wysmarowane masłem formy do muffinek. Wypełniamy każdą do połowy i na środku układamy cząstkę czekolady, i wypełniamy foremki do końca.
Pieczemy 10 minut w 240C


Tutaj muffinki nadziewane czekoladą Toblerone białą i mleczną.

Smacznego!
ABSOLUTNIE FANTASTYCZNE NALEŚNIKI
kwiecień 1, 2008
Wypróbowałam już nieskończenie wiele przepisów na naleśniki, jak każdy zapewne. Ten przepis skusił mnie opisem autorki, że są to naleśniki absolutnie perfekcyjne, i rzeczywiście. To najlepsze naleśniki, jakie robiłam, są świetne, zawsze się udają. A przepis pochodzi z bardzo fajnego bloga Whiteplate.

***przepis***
Przepis ze strony Whiteplate:
ok. 10 sztuk o śr. 24 cm
lub 12-14 o średnicy 20 cm
300 ml mleka
125 g mąki
2 jajka
szczypta soli
30 g oleju lub topionego masła
olej do smażenia (najlepszy słonecznikowy)
***
Wszystkie składniki zmiksować mikserem lub ubić trzepaczką. Ciasto powinno być gładkie, bez grudek, o konsystencji śmietany. Jeśli ubijamy trzepaczką: najpierw należy ubić jajka z mlekiem, a dopiero później POWOLI wsypywać mąkę. dzięki temu unikniemy grudek.
Na patelni rozgrzać odrobinę oleju (używam kuchennego spryskiwacza do oliwy - moim zdaniem sprawdza się świetnie). To ma być odrobina oleju, ok 1 łyżeczki, dobrze rozprowadzonego na patelni.
Kiedy olej będzie bardzo gorący, wlewamy ok. 45 ml. ciasta - to taka ilość, która cienką warstwą pokryje patelnię, jakieś 3 duże łyżki. Smażyć na średnim ogniu ok. 1 minuty.
Przerzucić na drugą stronę i dosmażać kolejne 30 sekund.
Naleśniki układać na talerzu, jeden na drugim.
Do czasu podania można talerz owinąć aluminiową folią i wstawić do piekarnika nagrzanego do temp. 180 st. C.
Naleśniki, które nam zostaną, należy przykryć folią spożywczą i schować do lodówki. Dzięki temu nie będą się zsychały i pozostaną dłużej świeże.
Od siebie dodam, że my z sową najbardziej lubimy naleśniki z serem na słodko. Czyli opakowanie 250 g. sera białego półtłustego miksuję na gładką masę z opakowaniem 200 g. smietany jogurtowej 10% i dodaję pół opakowania cukru waniliowego, ew. trochę zwykłego cukru, jak kto lubi.


Smacznego!
